czwartek, 26 lipca 2012

I see dead people..

Imię i nazwisko: Ebisu Ravi Sarasvati
Data urodzenia, wiek: 28.08.1995r. (17 lat)
Pochodzenie: Bharat Ganaradźja - Kalkuta.
Rasa: Człowiek.
Pseudo: Ebiś/Ebi. Byleby nie po nazwisku, to takie oficjalne.
Lubi: Otaczać się dużą ilością różnorodnych zwierząt, a co za tym idzie nałogowo sprowadzać je w okolice hotelu. Wszelkie formy grupowej integracji poza grą w butelkę, zbyt duże ubrania z za długimi rękawami w których można się schować. Odgłosy mruczenia, głaskanie, mizianie oraz krzyczenie dziwnych, randomowych słów na polu pszenicy w środku dnia.

Nie lubi: Owadów, na widok tych z pozoru niegroźnych zaczyna przesadnie panikować. Wysokich temperatur, ostrych przedmiotów typu noże tudzież żyletki, zapachu papierosów mieszanych z tanim alkoholem. Siebie - swojej bezradności w chwilach kryzysu, nieprzystosowania do normalnego życia i całego beznadziejnego sposobu bycia.

Ranga: Kapłan.W sumie bramin, niedoświadczony. Żeby od razu nie wylecieć z tym, że podrzędny ksiądz od spowiedzi i rozgrzeszeń, który nic nie robi bo udaje pilnowanie tutejszych demonów. + okazjonalnie pomocnik, ale to tak pobocznie z braku lepszych zajęć.

Nr. pokoju: Eto, jednak zaistniały małe zmiany i oficjalnie wbijam do 8 jako współlokator. Wcześniejszy pokój oddaje w dobre łapki prawowitemu właścicielowi, tudzież temu, kto pierwszy się po niego zgłosi.

Dodatkowe informacje:  
- Cierpi na przewlekłą bezsenność, potrafi zasnąć wtedy i tylko wtedy kiedy obok znajduje się ktoś inny.
- Sierota. Do niedawna, wychowywany w klasztorze z dala od jakichkolwiek kobiet. Na wyspie znalazł się pod pretekstem praktyk.
 - "Ravi" znaczy tyle, co słoneczko i pieszczotliwie towarzyszyło mu przez długi okres dzieciństwa, jednak nigdy publicznie o tym nie napomknął.
- Chwilami wykazuje widoczne objawy lęku przed sprawianiem przykrości. Swego czasu w niektórych zakątkach Indii nadal panowało niewolnictwo, nadużywanie przemocy wobec bliskich, ograniczanie racji żywnościowych i ściśle przestrzegana wewnętrzna hierarchia. - O dziwo, nie ominęło to jednego z kościelnych murów w których przebywał podczas długich przenosin z Kalkuty do Kalimpongu. Znalazło się kilku zapalonych metodystów, którzy stosując mało humanitarne metody pokuty za "grzechy", sprowadzili niewinne maleństwo na "jedyną słuszną drogę" w której skład wchodziła przede wszystkim szeroko pojęta uległość i oddanie światu.

11 komentarzy:

  1. Ebiiiś! *łezki w oczkach* moja trójka! Mój pokoik z krwawymi ściankami! T^T ukradziejowałeś mi go...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kirley, przepraszam. To nie było specjalnie, tylko dlaczego Twój pokoik ma krwawe ściany..? Dosłownie czy w przenośni? Pozwolę Ci przychodzić do niego spać, kiedy mnie nie będzie, o.

    Bry diable, lepiej chroń przede mną swój ogon.~

    OdpowiedzUsuń
  3. Też tak właśnie pomyślałem, gdy zobaczyłem Ciebie. Może być ciekawie...

    OdpowiedzUsuń
  4. "(...)jednak mało kiedy śpi w swoim "własnym" łóżku. Na ogół kiedy tylko ma taką możliwość zakrada się do innych, a pokój udostępnia nielegalnym imigrantom którzy nie zdążyli wpisać się na listę." (Hahaha xD)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie moja wina,że własnego pokoju nie miałem noo.. Zresztą i tak lubisz ze mną spać <33 I brałem ten pokój, bo myślałem, że się do niego wpakujeesz. A Ty sobie poszedłeś tak daleko ._.

    OdpowiedzUsuń
  7. Di - Może, może. Też mi to trochę po głowie chodziło i zapowiada się pozytywnie. Postaram się zapewnić godną rozrywkę.~

    Słońce, no ale.. ale.. no. Głupio mi tak było zapytać, czy mogę się do Ciebie wprowadzić. Bo te ramki z boku są takie podejrzane. Ale i tak chce z Tobą spać.. ._."

    OdpowiedzUsuń
  8. Ebisu - Zauważywszy chłopaka, Aven podbiegła do niego i go przytuliła. - Tęskniłam za Tobą. Fajnie, że jesteś - uśmiechnęła się i go puściła

    OdpowiedzUsuń